Już czas! Czas na Marę!

Anglicy mają tea time. Pozwól, że Cię poczęstuję Marą Time.
Zasmakuj w mojej pracy, pasjach, życiu. I baw się dobrze!
Uwaga! To nie jest blog dla ludzi o słabym poczuciu humoru.

Rozmówki osobiste Menele z Biura Myszką i Miarką Fotografia Blogowanie Dzielę się

Co mi zajmuje czas?

Architektura

To nie tylko praca - to styl życia. Gdy mijam zabytkowe kamienice, zachwycam się ich ponadczasową magią. Pozwolisz się po nich oprowadzić?

Wejdź

Pasja

A właściwie wielo-pasja. Fotografia, biżuteria, pisanie, blogowanie. Bierne leżakowanie nie dla mnie, dlatego nie potrafię usiedzieć w miejscu bez tworzenia.

Wejdź

Życie

To co zajmuje nam najwięcej czasu i przemyśleń. Nie zawsze jest łatwe. Chwilami potrafi bardzo zaskoczyć. Ale jest niepowtarzalne. A czasami mam o nim do napisania parę słów.

Wejdź

Archiwum

27.05.2016

Czy zjadłbyś swojego przyjaciela?

stop yulin | yulin | festiwal psiego mięsa | yulin 2016 | blogiKOT | blog | petycja | apel | pies | bestialstwo | chiny |


Człowiek nie potrafi znieść samotności. Każdy z nas potrzebuje kompana w swej podróży przez życie, choćby najcichszego. Lecz wiernego. Takiego, który przyjdzie, pocieszy, spojrzy w oczy i po prostu będzie.

Bez głosu lecz najwierniejszy

W moim mieście żyje bezdomny. Co dzień ciągnie on za sobą wózek wyładowany “dobytkiem” - ubraniami, starymi garnkami, workami wypełnionymi czymś, co inni mają za śmieci.
Przemierza niemal całe miasto w poszukiwaniu jedzenia i ubrań w śmietnikach lub u dobrych ludzi.
Już od wielu lat towarzyszy mu w tej wędrówce ten sam przyjaciel - pies.
Cichy, spokojny, widać, że już stary. Nigdy nie słyszałam, żeby szczekał. Nigdy też nie widziałam, aby kogoś zaatakował. Trwa wiernie przy bezdomnym, gdy ten przeszukuje kolejne kubły.
Jeden dla drugiego stanowi ostoję, jakby zaczepienie o coś, co może stanowić resztkę wiary w bezinteresowność. I prawdziwą przyjaźń.

Wielu w dzisiejszych czasach, tracąc zaufanie do ludzi, wybiera na przyjaciela czworonożną istotę. Czy gorszą? Przecież nie poradzi w trudnej sytuacji co robić. Nie pomoże.
Czy aby na pewno?
Czasami sama jego obecność wystarczy, by życie stało się łatwiejsze do przebycia.
Tak jak dla tego bezdomnego, który dzieli się nawet najdrobniejszym kawałeczkiem jedzenia. A pies w zamian wiernie mu towarzyszy, nie oceniając jego statusu społecznego i nie wypominając braku pieniędzy czy dachu nad głową.

Gdzie kończy się człowieczeństwo?

Praktycznie nie ma tygodnia, abym nie natknęła się na informację o znęcaniu się nad zwierzętami.
Ktoś uciął kotu ogon. Ktoś inny zakopał żywcem psa.
Szczególnie brutalne przypadki niestety zdarzają się na wsiach, gdzie zwierzęta wciąż są traktowane jak rzecz, mająca tylko pełnić określoną funkcję. A nie jak żywa istota, wcale nie mniej czująca od człowieka.
Na szczęście u nas ludzie co raz częściej zdają sobie sprawę, że zwierzęta również posiadają świadomość.
I co raz częściej wymiar sprawiedliwości surowo karze znęcanie się nad nimi.
Czy taki człowiek, który katuje bezbronne zwierzę, wciąż zasługuje na miano człowieka?
Czy dacie mi pewność, że w przyszłości czegoś podobnego nie uczyni drugiemu człowiekowi?

Kurczak, krowa… pies?

W niektórych krajach do dziś wszystkie zwierzęta traktuje się na równi. Nikt nie widzi różnicy pomiędzy kurczakiem a choćby kotem. Przecież to wszystko to “tylko” zwierzęta.
A mięso to mięso.
I choć mamy już XXI wiek, choć nasza technologia i medycyna stoją na bardzo wysokim poziomie, to wciąż są kraje, którym daleko do znanej nam cywilizacji.
Mam tu na myśli Chiny.
Tak, to te wielkie azjatyckie państwo, skąd pochodzi ponoć ok. 20% produktów. Właściwie to gdziekolwiek się dziś nie wejdzie można znaleźć przedmiot z napisem Made in China.
Nawet u bacy.

I to dokładnie te same państwo, gdzie lepiej dwukrotnie przejechać dziecko, dla pewności, że nie żyje. By nie ponosić kosztów leczenia, lecz wypłacić rodzinie tylko odszkodowanie za spowodowanie śmierci.
Bulwersujące? Tak, ale to dopiero początek.

Podczas gdy powyższe zachowania wobec ludzkiego życia są jeszcze w jakiś sposób komentowane i naznaczane, tak nieludzkie zabijanie zwierząt jest w Chinach normą. A nawet tradycją.

Czy zjadłbyś swojego przyjaciela?

W czasie letniego przesilenia w Yulin odbywa się Festiwal Psiego Mięsa. Jest to Chińska tradycja licząca wiele tysiącleci, podczas której zabija się ok. 10 tys. psów.
Choć zwykłe słowo “zabija” jest tu wybitnie nie na miejscu.
Psy są bestialsko mordowane. Żywcem obdzierane ze skóry, wrzucane do wrzątku, wieszane na hakach w celu wykrwawienia.
Czy właśnie tak powinno się traktować przyjaciela? Czy patrząc w wierne i ufne oczy psa można pomyśleć o nim jak o dobrze przyprawionej, ugotowanej żywcem, potrawie?

Czy tak ma wyglądać nasz cywilizowany i co raz bardziej świadomy świat?

Bądźmy głosem tych, co sami głosu nie mają

Nie przymykajmy oczu, tylko dlatego, że nie dzieje się to w naszym kraju.
To Chińska tradycja, która ma u podstaw cierpienie i niewyobrażalny ból wielu bezbronnych istot.

I tylko od nas zależy czy ją przerwiemy.


Jeśli i Tobie nie jest obojętny bestialski mord czworonożnych przyjaciół, proszę, podpisz i udostępnij poniższą petycją:
Podpisz petycję


stop yulin | yulin | festiwal psiego mięsa | yulin 2016 | blogiKOT | blog | petycja | apel | pies | bestialstwo | chiny |

Grafika wykonana przez Piotra z Creative Dragon Studio.

23.05.2016

Jak nie zwariować przez pracę?


Mam dość! Zaraz wybuchnę.

Jeszcze jedno słowo i się porzygam.
Jeszcze jedna kreska i tym rzucę. Ostatecznie.
Nie, nie wytrzymam. Muszę odpocząć. Wyjść. I najlepiej nie wrócić!
Idę po pączka… Albo dwa. I może piwo.


Wspominałam Wam już, że uwielbiam piątkowe Dni Polecajki? Zawsze coś ciekawego podrzucicie.
Nie inaczej było i tym razem.
Milena z Smiley Project poleciła wpis Marty z Marszowickie Pola. A właściwie podcast, nagrany wraz z Kasią z Powieściologii. Temat wręcz idealny dla mnie, bo o pisaniu opowiadań i powieści.
Przesłuchałam sobie na spokojnie, w piątkowy Wieczór Lenia, leżąc w cieplusiej pościeli, obłożona z każdej strony mruczącym futrem. I z pazurami na gardle.
I nagle bach! Nastąpiło olśnienie! Padło kilka bardzo istotnych dla mnie zdań.
Dotyczyły one co prawda trudności w kontynuacji pisania powieści, na które lekarstwem może się okazać napisanie czegoś zupełnie innego. Krótkiego opowiadania, pięciuset słów, czegokolwiek, co nie jest związane z dotychczasowym, zamęczającym nas tematem.

Nosz w morelę! Przecież to takie oczywiste!

A najlepsze, że od pewnego czasu sama stosuję ;)

Zaraz zwariuję! Czyli zajechanie pracą.

Muszę się Wam do czegoś przyznać. Kocham swoją pracę. I nienawidzę jednocześnie. Dziwne, prawda? Ale jak najbardziej naturalne.
Wiem, że nie tylko mnie to dotyka. Następuje co jakiś czas, szczególnie, gdy zbyt długo siedzę nad jednym, rozbudowanym projektem. Męczę się wtedy, wyciskam z siebie siódme poty myśli, kombinuję jak koń pod górkę.
Nazwałam to etapem...

Kiszenia się we własnych myślach.

Kręcę się w kółko. I nawet na milimetr nie ruszam z miejsca.
Terminy cisną, na horyzoncie już widzę deadline. Próbuje z lewej, próbuję z prawej. Jest coraz gorzej! Co się ze mną stało? Gdzie moja kreatywność? Spadają na łeb na szyję pomysły. A produktywność wzięła nieplanowany urlop i wyjechała na Bahamy.
Kiszę się.
Zagadnienie, które jeszcze dwa tygodnie temu było dla mnie wspaniałym wyzwaniem, teraz stało się najgorszym horrorem.
To prawda, że nawet najpiękniejszy sen zbyt długo śniony staje się koszmarem.
Mój umysł się buntuje. Co robić?

Jak nie zwariować przez pracę - zmianowanie myśli.

Ależ poważnie i psychologicznie to zabrzmiało! A nie powinno.
Osobom zajmującym się ogrodnictwem może się to kojarzyć ze zmianowaniem roślin. I prawidłowo, bo właśnie stamtąd zaczerpnęłam ten dziwnie brzmiący termin :)


Aby nie dać się zwariować muszę sobie zrobić przerwę, choćby krótką.
Całkowicie zmieniam myśli, czasami i otoczenie. Wtedy, ukiszona jak ogórek, z ledwo zipiącym mózgiem, zajmuję się czymś zupełnie innym. Oczywiście, już po godzinach pracy ;)
A pasji, jak sami wiecie, mi nie brakuje.
Fotografia, rękodzieło, malowanie, pisanie, czy choćby projekt jakiegoś drobiazgu.
W sytuacji krytyczniej stosuję moją tajną zieloną broń - reset na łonie natury :)
Pomaga! Oczywiście do kolejnego ukiszenia.
Po zmianowaniu myśli jedną z pasji, czasami wystarczy zaledwie chwila, by zrobić coś, co spędzało mi sen z powiek. I nagle wybucha produktywna bomba - przecież to było takie proste! Dlaczego wcześniej na to nie wpadłam?
Ano dlatego, że przemęczyłam umysł, zamiast zaserwować mu po drodze odrobinę przerwy innym wyzwaniem.

Umysł jak gleba - potrzebuje nawożenia.

Pozostańmy w temacie ogrodnictwa.
Glebę, abyśmy mogli się cieszyć urodzajnymi plonami, trzeba nawozić. Nie inaczej jest z umysłem, w którym wyrastają myśli.
Uwielbiam dostarczać mu nowych informacji, ciekawostek. Nawet tych, które w chwili obecnej wydają się niepotrzebne. Bez pogłębiania wiedzy moje myśli - owoce nie byłyby w stanie urosnąć. Ba! Pewnie nawet nigdy by nie wykiełkowały!
Tak, te najgłupsze też ;)
Dlatego nie lubię ograniczać się tylko do jednej dziedziny. Różnorodność dostarczanych mu informacji pozwala mi szerzej spojrzeć na wiele spraw.
To mieszanka składników mineralnych. Bez nich umysł stałby się jałowy. Zero myśli, zero owoców, zero kreatywności. Możecie to sobie wyobrazić? Bo ja nie!
Dlatego chłonę nową wiedzę niczym gąbka.
A umysł na tym korzysta i odwdzięcza mi się nowymi pomysłami.


Myśli są jak owoce rosnące na urodzajnej glebie umysłu.
Lecz trzeba ją nawozić wiedzą, by nie stała się jałowa.
A myśli zmianować, by nie zwariować przez pracę.

Miejmy zatem pasje :)

20.05.2016

KOTy rządzą światem

KOTy rządzą światem

Widzimy to niemal na każdym kroku. Idziemy do marketu - karma i zabawki dla kotów. Wchodzimy do księgarni - poradniki o kotach. Siedzimy na fejsie - słodkie bawiące się kotki. Idziemy do pracy - Koty Dwa (eche... przepraszam, to dotyczy tylko mnie :P
Wracamy do domu - jeszcze więcej kotów!
Hm… to po ca ja miałam włączyć laptopa?

Tak, koty opanowały świat. Nawet blogosferę.

I nastała futrzastość!

To, że koty są najlepszymi (kom)panami każdego człowieka, chyba nie muszę nikomu tłumaczyć.
Same się sobą zajmą. Same się pomiziają (zwykle o nas).
Walną granat w kuwecie, co daje Ci możliwość odbycia przyśpieszonej służby wojskowej.
Same się wyliżą. Tu i ówdzie.
Dodatkowo dają ciepło i kilogramy najcenniejszej przyprawy - kotokłaczków.
Jedynie puszki z duszonym łososiem w lekkim sosie brokułowym same nie otworzą.
Ale od czego jest dwunożna służba ;)


Od teraz każdy z nas ma możliwość poznania ich prawdziwej potęgi, która może zamiauczeć cały blogowy świat.
Bo koty są…

Komiczne Odważne Twórcze

I co najlepsze, każdy może wejść w kocią rolę :)
Jak? Zapisując się do super tajnej futrzastej arystokratycznej elitarnej grupy na fejs-zbuku Blogi KOT Komiczne Odważne Twórcze.


Ale uwaga, przyjęcie do niej poprzedza cała masa egzaminów.
Droga prób, zwana Drogą Kocich Pazurów, jest długa i bardzo trudna do przejścia dla zielonego blogera (sorry, Marsjanie!).
Musisz się wykazać nieprzeciętną inteligencją Jasia Fasoli.
Dużą wytrzymałością na tony humoru.
Wypić eliksir sarkazmu.
I stoczyć walkę z hejtującymi pluszowymi kapciami.
Tak, niewielu przeżywa okres prób. Ale Ci, którym się to udaje, otrzymują dyplom w postaci zdjęć moderatorów, patrzących na młodego adepta z uznaniem oraz banerek na bloga.
I już nigdy tak samo nie spojrzą na słitfocię blogerki modowej w wieku gimnazjalnym.

Oto największe wyróżnienie!

Tuż obok blizn po pazurach, rachunku za psychoterapię oraz pustych słoiczkach po nutelli.
Ale to dopiero początek nauk. Prawdziwa walka o przetrwanie zacznie się z chwilą wejścia do tajemnego kartonowego pudełka KOTa.

Co zyskujesz jako KOT?

Możliwość dowolnego lizania. Czego możecie sobie po ostatecznych egzaminach wybrać sami ;)
Odporność na hejtujące pluszaki.
Kreatywność godną najwybitniejszych naukowców genetycznych.
Szybkość pumy.
I zawziętość Tommi’ego Lee Jones’a. W Ściganym.


A dodatkowo masz niepowtarzalną okazję poznać najznamienitsze umysły polskiej blogosfery. Tak, KOT ma je wszystkie pod swoimi łapami!


Nie wierzysz?
Przekonaj się już dziś, składając wniosek rekrutacyjny, nim wyprzedzą Cię inni.
Lub nim Święta Mielonka straci swą zdatność do spożycia :P

Niechaj KOT będzie z Wami!


Ps. Powyższy artykuł nie jest sponsorowany suchą karmą o smaku rybki i nie powstał przy współpracy z jakimkolwiek futrzastym Panem i Władcą tych ziem, a jego istnienie ma tylko cel informacyjny.

Najnowsze

Ponad 50 kamienic
zmierzonych i obfotografowanych
Ponad 9000 napisanych słów
horroru budowlanego
7 lat
istnienia mojego bloga fotograficznego

W tym miesiącu polecam

Owsianka i Kawa
Szalenie radosna kobieta. Matka i blogerka, sypiąca przepisami kulinarnymi jak z rękawa. Polecam każdemu, bo chyba wszyscy lubimy dobrze zjeść ;)
Dizajnuch
Projektant wnętrz z zajebistym poczuciem humoru. Dużo czyta, fotografuje i rozbawia czytelników do łez. Nie ma takiego drugiego bloga ;)
Babskie Pisanie
Niebywale silna kobieta! Matka synka ze złożoną wadą serca. Pisze o trudnych sprawach, rodzicielstwie, życiu takim, jakie jest. To jedno z tych miejsc w sieci, do których chce się wracać :)

Kontakt

Masz coś do mnie?

Nie wstydź się. Pisz śmiało! Jestem otwarta na wszelkie sugestie, propozycje i współprace. Twoje zdanie nie jest mi obojętne.

Gdzie mnie znajdziesz:

Gdzieś w Bytomiu, zapewne w jakiejś piwnicy

Kiedy odpowiem:

Najszybciej jak to możliwe, mogę nawet w środku nocy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Technologia Blogger.